Witajcie w świecie pióra, papieru oraz wylanego potu.
Czyli świecie prac pisemnych Triszy. Tu będe zamieszczać swój FunFick, czyli zmyśloną historię na podstawie transformice. Jeżeli chcesz wystąpić - napisz, chętnie dodam.
Obecni bohaterowie: TriszkaAniolkaaa (potrzebny wygląd!)
Ciasteckova
1. Początek tego wszystkiego.~
- Proszę zapiąć pasy! Za chwilę startujemy
Trisha i Aniolka nie mogły doczekać się tej chwili. Błyskawicznie wykonały zadanie stewardessy
i zaczęły odliczać do wystartowania.
Minęło niecałe 5 minut, a już lecieli. Myszki lekko wystraszone spoglądały przez okienka i nie mogły własnym oczom uwierzyć - one latały.
- Ah, wspaniała chwila. - pisnęła radośnie Trisza
Nie minęło nawet pół godziny, a dziewczyny zaczęły się nudzić.
- Ej, ta osoba niedaleko nas wydaje się taka przygnębiona, choć może z nią pogadamy? - zaproponowała Aniołka
- Emm, no okej. Ale ty zaczynasz - odparła
- Okej...
Jak postanowiły, tak też uczyniły.
- Hej! Jak tam u Ciebie, cieszysz się z lotu? - zaczęła rozmowę
- Cześć... - odrzekła ponuro myszka
- Co tak sama siedzisz?
- Bo tak...
- Coś się stało? - próbowała dalej ciągnąć rozmowę
- Nie ważne...
- Nam możesz wszystko powiedzieć. - Wtrąciła się Tri, dodatkowo szturchając lekko w ramię nieznajomą.
- No dobrze - odpowiedziała - Więc, miałam lecieć z przyjaciółką do San Myszendo, a ta w przeddzień odlotu powiedziała, że jednak nie leci...
- Ołł, a czemu Ty poleciałaś?
- Tam jest moja ciocia i powiedziałam jej, że przylecę do niej z przyjaciółką, wszystko już przygotowała, nie mogłam się wycofać.
- Hej, a może się poznajmy lepiej? - zaproponowała Anioł - Lecimy do tego samego miasta
- Jestem Ciasteckova, ale mówcie mi Ciastko. - przedstawiła się nieznana
- A ja Trisza, wołają czasem na mnie Tri, jak wolisz. - ponownie Trisza wtrąciła się
- Aniołka, miło - uśmiechnęła się.
Dziewczęta w trójkę spędziły całą podróż, jednak najgorsze dopiero je czekało...
2. Jednak nie taki dobry lot...~
- Jakim prawem?! Tak nie miało być! Oczywiście znowu ta durna technika musiała nawalić! Do diabła z tym cholerstwem! - takie głosy dało się słyszeć z kabiny pilota.
Trisza, która czyściła futerko usłyszała to pierwsza. Oczywiście zaraz poleciała do pozostałych przyjaciółek.
- Coś mi się zdaje, że ten lot będzie naszym ostatnim...
- Co ty gadasz?! - krzyknęły obie
- Słyszałam, jak piloci coś narzekali na technikę, czy coś
- Musiało Ci się przesłyszeć, wszystko na pewno jest okej. - usiłowała uspokoić zaniepokojone towarzyszki Aniołka
- Mhm, róbcie co chcecie, może masz rację... Ja jednak przygotuję się na najgorsze.
W tej chwili weszła Stewardessa i z niespokojnym wyrazem twarzy ostrzegła pasażerów, że nastały pewne komplikacje. Anioł i Ciastko nie wierzyły własnym uszom - Trisza mogła mieć racje.
- A co będzie z lotem? - spytał ktoś z oddali samolotu
- Prawdopodobnie... Jeszcze nic pewnego - Usiłowała opanować sytuacje, jednak kapitan dał jej znać, że to koniec... - Jednak na dziewięćdziesiąt procent się... Rozbijemy
W tym momencie wszyscy zaczęli latać jak oszalali, krzyczeć oraz modlić się. Jedynie Tri niczego nie słyszała, więc siedziała i dalej słuchała muzyki.
Nie minęła nawet chwila, a samolot runął w dół, pech chciał, że akurat wylądowali na wyspie... Bezludnej wyspie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz